Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/clarum.do-okolo.wielun.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
obie na to nie

Usłyszał w słuchawce jakiś hałas, jakby Rainie przeciągała przez łóżko coś ciężkiego.

obie na to nie

– Conner, w śledztwie na taką skalę, z taką masą dowodów zdarzają się miliony dziwnych
- Eee... nie.
- Jak się czujesz, Quincy? - zapytał Andrews, silniej wykręcając rękę
- To teoria domina - zadeklarowała Kimberly. - Zaczął od najsłabszego
Na tym notatka się kończyła. Ofiara wypadku nie odzyskała świadomości,
każdy najdrobniejszy pyłek. Inni zeskrobywali zakrzepłą krew do maleńkich fiolek lub
który kiedyś naprawiał klimatyzację w domu Wallace’ów. Candy tłumaczyła mu, że Bóg go
domu i czekam, aż mój wspaniały mąż lekarz wróci z pracy. A może on
wolontariuszka w schronisku dla bezdomnych. Miała więc czym się zająć
dochodzenia. Rzuciła mu bezlitosne spojrzenie. Spuścił głowę.
Mimo wszystko poczuła się lepiej. Wykrzywiła usta w ironicznym uśmiechu.
tylko pluszakiem z guzikiem zamiast nosa.
niepokoju. Miewała je już od paru miesięcy.
policjantka całkiem do rzeczy.

Jaką poda wymówkę? Jak ukryje zapach seksu, alkoholu i innej kobiety? Skurwiel, zanim wróci do domu, zatrzyma się pewnie w motelu, ogoli, weźmie prysznic i obmyśli jakieś kłamstwa. Zresztą niewykluczone, że żona już wie. Może tylko nie chce spojrzeć prawdzie w oczy, nie dopuszcza myśli, że mąż zrobił skok w bok. Dwa snopy światła zalały zarośla i Atropos zamarła z bijącym sercem. Ale on jej nie widział, uciekał w pośpiechu. Zawarczał silnik i luksusowy samochód ruszył z kopyta, mężczyzna zacisnął dłonie na kierownicy, cofnął pośpiesznie i zazgrzytał kołami na żwirze. Sugar stała w drzwiach w rozchylonym szlafroku, z resztkami szminki na ustach. Uniosła rękę i zastygła w daremnym oczekiwaniu na jakiś gest z jego strony. Może pośle jej całusa? Żałosna, niedopieszczona cipa. Nie wiedziała, że jego już tu nie ma, że właśnie obmyśla alibi, gotów natychmiast zmyć z siebie najmniejszy ślad jej zapachu i dotyku. Cała ta scena przyprawiła Atropos o mdłości. Ale niedługo to się skończy. Dni i miłosne noce Sugar są już policzone. Atropos sięgnęła do kieszeni i poczuła nić - życie Sugar jest odmierzone i wkrótce zostanie przecięte. To tylko kwestia dni. Atropos, zadowolona z siebie, już chciała wracać do samochodu, kiedy usłyszała głos Sugar. - Chcesz wyjść? Atropos przeszły po plecach ciarki. - No, chodź... - Sugar otworzyła szerzej drzwi i z przyczepy wyskoczył pies. Ogromna bestia o mocnym karku i potężnej piersi. Cholera! Atropos zamarła. Pies uniósł nos i zaczął węszyć. Wstrzymała oddech. Pies zawarczał. Gapił się w jej stronę. O, nie, tego nie było w planie. Atropos sięgnęła powoli do kieszeni i zacisnęła palce na nożyczkach chirurgicznych. - Caesarina! Szybko! Wysikaj się i chodź! - Sugar stała niecierpliwie w drzwiach, przytrzymując ręką poły szlafroka. Bestia spojrzała na Sugar, pochyliła głowę, znów warknęła i ruszyła w stronę krzaków. - Caesarina, stój! Serce uciekło Atropos w pięty. Niedobrze... Cała spocona znów sięgnęła do kieszeni. Znalazła komórkę i wcisnęła klawisz z zaprogramowanym numerem. Pies był coraz bliżej, szczerzył białe zębiska i gapił się błyszczącymi ślepiami prosto w krzaki. - Na miłość boską, chodź! - wołała Sugar, wpatrując się w zarośla, które zaczynał rozjaśniać świt. Niedługo Atropos straci swoją kryjówkę. - Coś ty tam znalazła? Szybciej, szybciej. Dzwoń, cholera. - Caesarina? W przyczepie głośno zadzwonił telefon. - Kto, do diabła...? - zapytała Sugar i weszła do środka, a Atropos zaczęła się powoli cofać. Wyszła z krzaków, zeszła po łagodnym pagórku i przeskoczyła przez ogrodzenie, aby dostać się do swojego samochodu. Przez cały czas nie spuszczała z oczu zbliżającego się psa. Wrzuciła telefon do kieszeni i zaczęła w niej grzebać... na pewno tu jest... przecież nie zapomniała... - Halo? - usłyszała w telefonie głos Sugar. Atropos cofała się coraz szybciej, pies zaczął biec. Już ją doganiał.

Bentz bębnił palcami w okno wynajętego mustanga.
zorientowała się po tym, jak sobie poradziła, niosąc ją na pokład.
I w laboratorium. Kryminalistyka bardzo się rozwinęła. Dwanaście lat temu nie mieliśmy
warknął nisko, groźnie.
śmierci Jennifer, ale niemożliwe, by żyła.
całym kraju zostało ich już pewnie tyle, co kot napłakał, a do ciebie ktoś dzwoni z jednej z
Przez ciągnącą się w nieskończoność chwilę Jennifer wiedziała, że umrze.
rozbawionej, rozchichotanej Jennifer, całował ją, rozbierał.
– Co oczywiście oznacza, że ty jesteś poza podejrzeniami. – Bledsoe wypił łyk kawy,
rozgniewana. Po raz kolejny zastanowiła się, czy nie polecieć do Kalifornii i nie powiedzieć
Albo czekała.
Odczuwała tylko jedną różnicę – zmieniła się waga sekretu. Dręczyło ją, że nie
– Nie ma sprawy. – Chłopak wzruszył ramionami i wyszedł tyłem, chcąc jak najszybciej
Całe pomieszczenie znalazło się w ciemności. Trzasnęły drzwi.
zginie następna osoba.

©2019 clarum.do-okolo.wielun.pl - Split Template by One Page Love